Materiały na spotkania dla prewspólnot.

Spis treści

Spotkanie 13

Ewangeliczne ubóstwo. II

Cel: Znalezienie w swoim własnym życiu form ewangelicznego ubóstwa do podjęcia i praktykowania.

I. Modlitwa wstępna (ok. 10-15 min.)

  1. Stanięcie w obecności Boga, Tego, który patrzy z miłością na nasze zapełnione dni, zabieganie, potrzeby i pragnienia. Pragnie nas pociągnąć ku sobie, byśmy życie nieśli jako słodkie jarzmo i lekkie brzemię.
  2. Przypomnienie sobie łaski poprzedniego spotkania. Czy miałem okazję dotknąć nią mojego życia w tym tygodniu?
  3. Podziękowanie Panu za wydarzenia tego tygodnia i dzisiejszego dnia.
  4. Prośba o pomoc w tym spotkaniu i otwarte serca. Modlitwa przygotowawcza św. Ignacego.

II. Wprowadzenie (w oparciu o Ewangeliczne ubóstwo, o. J. Augustyn SI, WAM 1992) (20-30 min.)

  1. Wiemy już, że ewangeliczne ubóstwo jest odpowiedzią człowieka na zaproszenie Jezusa Chrystusa. Chociaż doskonałym ubóstwem byłoby zostawienie wszystkiego i pójście za Jezusem bez patrzenia na to, co dalej, nasza natura potrzebuje jakiejś pewności, nadziei nagrody, celu. Przypomnijmy sobie jak Piotr, który zostawił przecież wszystko, pytał Jezusa: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy? Jezus rzekł wówczas między innymi: Każdy, kto dla Mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Stokroć tyle! Ewangeliczne ubóstwo to droga do prawdziwego ubogacenia. Człowiek sprzedaje wszystko, aby posiąść drogocenną perłę, skarb w niebie. Kazanie na górze Jezus zaczyna od "ubogich w duchu". Jak nas zapewnia: do nich należy królestwo niebieskie. Takiego ubóstwa uczy nas Jezus, który będąc bogatym, dla nas stał się ubogim, aby nas swoim ubóstwem ubogacić. Wpatrywanie się w Jezusa, Boga ubogiego, jest podstawą konkretnych form ubóstwa w naszym życiu. Musi im towarzyszyć miłość - nasza odpowiedź Jezusowi na Jego miłość, gdy ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi. Św. Paweł wprost mówi: Gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją (...), lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
  2. W jaki konkretnie sposób stajemy się bogaci, stając się ubogimi? Otóż wystarczy zobaczyć, jak ludzie pokładający ufność w bogactwie i zaszczytach w sytuacjach granicznych, np. w odrzuceniu przez innych, w niepowodzeniach, chorobie, niebezpieczeństwie śmierci, stają się bezradni. To bogactwo okazuje się być niczym. Za żadne pieniądze nie kupi się miłości, nie ukoi się smutku i depresji. Człowiek ewangelicznie ubogi ma za to skarb, który jest prawdziwym lekarstwem na trudne sytuacje życiowe. Jezus mówi: Daję Wam pokój, którego świat dać nie może. To jest niesamowite bogactwo! Z nim umierali chrześcijanie na arenach, wprawiając w osłupienie zebrane tłumy. I jeszcze jedno bogactwo - wolność wobec dóbr tego świata. Człowiek goniący za posiadaniem materialnym nie jest w stanie bacznie szukać Boga i Jego woli. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.
  3. Przejdźmy do głównej, bardziej konkretnej części tego wprowadzenia. Jakie sposoby praktykowania ewangelicznego ubóstwa mogę znaleźć dla swojego życia? Zwróćmy uwagę na sposoby zaproponowane przez Sobór Watykański II:
  1. poddanie się powszechnemu prawu pracy, która staje się źródłem utrzymania,
  2. odrzucenie nadmiernej troski o sprawy materialne, a powierzenie się Opatrzności,
  3. dzielenie się tym, co się posiada z ludźmi ubogimi oraz szukanie kontaktu i solidarności z nimi,
  4. korzystanie z posiadanych dóbr do prowadzenia dzieł apostolskich,
  5. unikanie wszelkiego pozoru zbytku,
  6. niegromadzenie majątku,
  7. wystrzeganie się nieumiarkowanego zysku,
  8. zależność od przełożonych w korzystaniu z dóbr (dokument odnosił się do życia zakonnego, niżej będzie wyjaśnienie).

Spróbujmy jeszcze uważniej przyjrzeć się tym propozycjom.

Ad. a) Jedną z podstawowych form wyrażania ubóstwa w dawnych czasach było żebranie. Praktykowali to zakonnicy, ale nie tylko. Często pierwszą odpowiedzią daną Bogu po nawróceniu, tak jak u Ignacego, był właśnie taki sposób życia. Istotą ubóstwa wyrażonego w żebraniu była pokora i zależność od innych. Wielu osobom pomogło to we wzrastaniu w doskonałości chrześcijańskiej. Obecnie Kościół nie zniósł tej formy ubóstwa, lecz rozeznał nasze podobieństwo do Chrystusa również przez poddanie się powszechnemu prawu pracy. Człowiek ubogi ciężko pracuje na swoje utrzymanie. Tylko bogacz może pozwolić sobie na bezczynność. Jedynie pierwotny kościół Jerozolimski jakiś czas trwał w takiej formie, że ludzie sprzedawali majątki, a potem żyli wspólnie z tych środków. W miarę jak Kościół się rozrastał, stawało się to nierozsądne, a nawet po prostu niemożliwe. Człowiek musi pracować, a takie poddanie się prawu pracy jest formą współpracy z Bogiem Stwórcą, który zaprasza człowieka do kontynuacji Jego dzieła stworzenia: Czyńcie sobie ziemię poddaną. Nie zapominajmy jednak, że działalność apostolska jest także pracą, i to bardzo cenną, choć nie jest związana z zarabianiem pieniędzy. W naszym życiu mamy naśladować Jezusa ubogiego, który całe życie ciężko pracował, najpierw jako rzemieślnik i rolnik, a potem jako wędrowny nauczyciel.

Z pracą na swoje utrzymanie wiążą się pieniądze, ale człowiek ewangelicznie ubogi nie może kierować się chęcią zysku. To nie może być pobudka do działania. Pieniądze zawsze są tylko środkiem, nigdy celem.

Ad. b) To powierzenie się Ojcu przenikało całe życie Jezusa i tego uczył swoich uczniów. Najpełniej się to objawiło przez mękę i śmierć, które są szczytem Jego ubóstwa. On uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Tu obnażył się ze wszystkiego, co jeszcze miał na ziemi: z wolności fizycznej, z obecności uczniów-przyjaciół, dobrego imienia u ludzi, zdrowia fizycznego. Zdarli z Niego nawet Jego własne szaty. A na krzyżu traci jeszcze pociechę swojego Ojca. I jak najuboższy z ubogich zawołał: Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego. Zaprawdę, oddał wszystko, co miał!

Warto tu zauważyć, że owocem ĆD jest właśnie odpowiedź Bogu Ojcu na wzór Jezusa ubogiego.

Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją,

pamięć moją i rozum, i wolę mą całą,

cokolwiek mam i posiadam.

Ty mi to wszystko dałeś - Tobie to, Panie, oddaję.

Twoje jest wszystko.

I tu następuje pełne powierzenie się Opatrzności:

Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli.

Daj mi jedynie miłość Twą i łaskę,

albowiem to mi wystarcza. Amen.

Powierzenie się Bożej Opatrzności daje tyle, że umiemy żyć i w dobrobycie i w niedostatku, bo nie jesteśmy od tego zależni. Tak właśnie pisze św. Paweł w Flp 4,11 i dodaje: Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Owocem powierzenia się Opatrzności jest wdzięczność. Gdy traktuję to, co mam, jako owoc moich zabiegów, a przez to jako moją nienaruszalną własność, nie czuję się wdzięczny. Co najwyżej wdzięczność jest pozorna i stanowi dodanie sobie chwały i radości, jak u faryzeusza, który dziękował Bogu, że nie jest jak zdziercy i oszuści - chwalił się sobą przed Bogiem, a nie był wdzięczny! Ubóstwo ewangeliczne to świadomość, że wszystko, co dobrego mam, ma swoje źródło poza mną, w Bogu.

Ad. c) Nie trzeba przekonywać, że im bardziej człowiek przywiązany jest do dóbr, tym mniej ma ochotę dzielić się z innymi. Ale dzielenie się dobrami materialnymi to nie wszystko, chociaż i z tym są wielkie problemy. W tym punkcie jest jeszcze druga część. Chodzi o to, że obecnie rozpiętość ubóstwa w świecie jest przeogromna i wciąż pojawiają się nowe jego formy. Niektóre z nich WŻCh odczytała jako szczególne wyzwania dla nas (nie będziemy ich dzisiaj przytaczać). Aby je odkryć, zrozumieć ich powagę, trzeba się z tymi ludźmi spotkać, w pewien sposób porzucić swoje ciepłe gniazdko i wyjść naprzeciw ludzkiej biedzie. To też jest znak mojego ewangelicznego ubóstwa! Takie wychodzenie naprzeciw współczesnym przejawom biedy (zagubienie duchowe i psychiczne, różne formy wykorzenienia, znerwicowanie, alkohol, narkotyki, itd.) jest jeszcze trudniejsze niż pomoc ubogim materialnie. Tu rzadko czeka ciepłe przyjęcie i wdzięczność. Trzeba być ewangelicznie ubogim, aby odważnie spotkać się z "ubóstwem świata". Opcja na ubogich zapisana w charyzmacie WŻCh, to zadanie pójścia za Jezusem, odważnie i wielkodusznie, do tego wielorakiego ubóstwa świata, gdzie tak wielu pójść nie chce. Zetknięcie bowiem z ubóstwem może obnażyć prawdę o nas samych, że lękamy się o siebie i koncentrujemy się na sobie. "Nie zdołamy dziś nikogo zadziwić wielkimi osiągnięciami naukowymi, czy kompetencją. Dziś możemy zadziwić tylko bezinteresowną miłością, która oddaje wszystko, niczego w zamian nie żądając".

Ad. d) Można mieć naprawdę wiele rzeczy materialnych, lecz umieć ich używać. Warto sobie zawsze stawiać pytanie pomocnicze obok pytania: czy chcę to mieć. Po co? Do jakiego dobra to jest potrzebne? Jest to niezwykle ważne już w procesie rozeznania przed zakupem, czy podjęciem kroków w danym kierunku, ale jeśli tego dotychczas nie zrobiliśmy, to pytajmy siebie o to, co już posiadamy. Czy to jest mi potrzebne? Do jakiego dobra?

Ad. e) i f) Zbytek i gromadzenie majątku może wiązać się z pragnieniem zapewnienia sobie pozycji, pychą - bogactwo zapewnia władzę i prestiż. Ale może wiązać się także z lękiem przed zubożeniem i byciem zależnym od innych. To zabezpieczanie się, lęk o swoje bogactwo, a przy tym staranie się żyć na poziomie lansowanym w mediach (bo inni tak żyją), staje się poważnym problemem w wielu krajach, również w Polsce. Jakże bardzo przesuwa się granica tego, co uważamy za niezbędne! Toteż styl życia w prostocie jaki proponuje WŻCh, to powtórzenie wskazania Soboru, że jest to znak ceniony dzisiaj w sposób szczególny.

Można tu dotknąć tak niewygodnych spraw jak oszczędność w drobiazgach, segregowanie surowców wtórnych, kierowanie się przy zakupach najpierw tym, co jest celem, a potem co jest do tego celu potrzebne, rozsądne i krytyczne odnoszenie się do reklam, itd.

Ad. g) Jest coś takiego w człowieku, że jak widzi możliwość zysku, to trudno mu się oprzeć, by nie wyciągnąć po to ręki. Trudno jest powiedzieć sobie, że teraz to już mi wystarcza. Jak mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia. Bez odniesienia do Jezusa ubogiego rzeczywiście staje się to droga do jakiejś czeluści. A często za takim dodatkowym zyskiem kryją się pokrzywdzeni ludzie, jak w przypadku niewolniczej pracy w niedziele w hipermarketach.

Ad. h) Chociaż ten punkt w dokumencie soborowym mówi o wspólnotach zakonnych, to jednak łatwo go odnieść do sytuacji ludzi świeckich, zwłaszcza rodzin. Dobrze wiemy, że środki materialne większości rodzin w Polsce są bardzo skromne. Nieliczenie się z potrzebami rodziny i zaspokajanie przede wszystkim swoich potrzeb (np. kto tu w końcu zarabia?!) to ewidentny znak braku ewangelicznego ubóstwa. W rodzinie przełożonym jest cała rodzina. Jest ona miejscem naszego kroczenia do zbawienia, dzielenia się wiarą i życiem, wzrastania w wierze i miłości (!) naszych dzieci... jej sprawy muszą być przed interesem osobistym. Czasem zdarza się, że w małżeństwie oprócz tego, co wspólne jest wiele rzeczy nietykalnych, prywatnych, małżonkowie mają swoje sprawy, kręgi swoich (różnych) przyjaciół. Jest to jakieś nieporozumienie i wielkie zaburzenie wspólnoty małżeńskiej, która powinna być dla każdego małżonka wartością nadrzędną. Tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.

Ewangeliczne ubóstwo w tej dziedzinie polega też na tym, że ten, co daje (na przykład przynosi zarobione pieniądze lub kupuje coś dziecku) nie traktuje daru jako pochodzącego od niego, lecz ma świadomość, że uzyskał go dzięki łasce, opiece i talentom pochodzącym od Boga. Podobnie ten, co bierze, nie powinien mieć postawy pretensjonalności i żądania. Nie oznacza to jednak, żeby w prawdzie nie zwracać się o to, co się słusznie należy. Jak widać można dalej rozwijać ten temat w kierunku pracy zawodowej, relacji przełożony - podwładny, itd.

Wszyscy chrześcijanie są zaproszeni do ewangelicznego ubóstwa, ale każdemu Jezus może zaproponować inną drogę, odpowiednią tylko dla niego. Będziemy starać się przyjrzeć teraz temu, jaką propozycję ma Chrystus dla każdego z nas.

III. Refleksja indywidualna (30 min.)

  1. Przeczytać i krótko rozważyć tekst Łk 12, 16-21.
  2. Obejrzeć to, co posiadam i to, do czego dążę z myślą: jak to służy do celu, dla którego jestem stworzony, tzn. do oddawania chwały Bogu i zbawienia duszy. Wypiszę mój "zbytek".
  3. Myśląc o zaproponowanych wyżej formach ubóstwa ewangelicznego określę te, które zamierzam stosować w swoim życiu (konkretnie i szczegółowo). Wypiszę je.

IV. Dzielenie (po ok. 5 min., do 30 min.)

V. Refleksja po dzieleniu (15 min)

  1. Popatrzę na to, co zostało mi jako "potrzebne" po refleksji i wspólnym dzieleniu. Stanę z tym przed Bogiem, jakby w godzinę śmierci i ze świadomością, że ze świata zabrać tego nie mogę, porozdzielam w myśli to wszystko innym ludziom. Co komu?
  2. Wolny od tego bagażu będę rozmawiał z Panem.

VI. Modlitwa końcowa - jako podsumowanie punktu V (10-15 min.)

  1. Wypowiedzieć przed Bogiem i wpólnotą to, co było najważniejsze na tym spotkaniu.
  2. Prośba o potrzebną pomoc i łaski do pójścia wielkodusznie za Chrystusem ubogim.
  3. Modlitwa Ojcze nasz jako pokorna prośba o chleb powszedni, czyli o tyle, ile nam potrzeba. Ojciec wie ile!

VII. Zadanie domowe.

  1. Będąc w domu, wśród swoich majętności, powtórzyć punkt III.
  2. Zrobić plan na kilka dni i wykonać te postanowienia (konkretne, do zrealizowania) dotyczące rozpoznanych form ubóstwa ewangelicznego dla mojego życia.
Wspólnota Życia Chrześcijańskiego w Polsce
ul. Rakowiecka 61, 02-532 Warszawa
NIP: 5213137346, REGON: 017235359
tel.: +48 733 734 777
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
nr konta: 22 1020 1013 0000 0202 0328 6929