Materiały na spotkania dla prewspólnot.

Spis treści

Spotkanie 12

Ewangeliczne ubóstwo. I

Cel: Zrozumienie, czym jest ewangeliczne ubóstwo. Uświadomienie sobie, co może przeszkadzać w byciu ubogim po chrześcijańsku. Pragnienie pójścia za Jezusem ubogim.

I. Modlitwa wstępna (ok. 10 min.)

  1. Stanięcie w Bożej obecności.
  2. Zauważenie Bożych darów i podziękowanie za nie Panu.
  3. Prośba o towarzyszenie nam na tym spotkaniu i modlitwa przygotowawcza św. Ignacego.

II. Wprowadzenie (w oparciu o Ewangeliczne ubóstwo, o. J. Augustyn SI, WAM 1992) (20 min.)

    1. Mamy zamiar poruszyć dzisiaj sprawę ewangelicznego ubóstwa. Aby uniknąć licznych nieporozumień, trzeba dobrze zrozumieć, co się kryje pod tym pojęciem. Podstawowa sprawa, źródłem ewangelicznego ubóstwa jest sam Bóg, który jako pierwszy, z miłości do człowieka, stał się ubogi, oddając mu się całkowicie w swoim Synu Jezusie Chrystusie. "Ubóstwo upodabnia nas do Boga, który jest jednocześnie najbogatszy, bo jest źródłem wszystkiego i najuboższy, gdyż nie pożąda niczego" (J.R. Bar). Czym zatem jest ewangeliczne ubóstwo? Jest to oddanie się całkowite Bogu, swemu Stwórcy. Ubogi to ten, który ma skarb u Boga. Jak powiedzieliśmy, ewangeliczne ubóstwo ma swoje źródło w Bogu i w nas może być obecne po przyjęciu miłości Boga. Jest ono wtedy wewnętrzną potrzebą człowieka oddanego Bogu i zewnętrznym symbolem tego oddania. Nie polega na wyzbywaniu się rzeczy materialnych, choć zakłada również dobrowolną rezygnację z dóbr, lecz jest najpierw wyzwoleniem z nieczystego korzystania ze świata, po to, aby w pełnej wolności móc oddać się Bogu.

Ubóstwo jest znakiem duchowej integracji człowieka. Jest ono znakiem odnalezienia na nowo porządku ustalonego przez Boga "na początku", kiedy wszystkie rzeczy posiadały swoje właściwe im miejsce. Dla pierwszego człowieka w raju ubóstwo było naturalnym darem. Całkowite oddanie się Stwórcy było żródłem panowania nad wszystkimi stworzeniami oraz uporządkowanego korzystania z nich. Przez grzech buntu i nieposłuszeństwa człowiek zachwiał tę pierwotną hierarchię wartości, jaka istniała między Bogiem, człowiekiem i światem. Człowiek zwrócił przywiązania należne Bogu ku stworzeniom, a pokładając w nich ufność, odszedł od pierwotnego ubóstwa.

Nic dziwnego, że w ZO zwraca się uwagę na opcję na ubogich, styl życia w prostocie i naśladowanie Jezusa ubogiego, gdyż jest to ważny wymiar zintegrowanego człowieka - kontemplatywnego w działaniu, o którym już mówiliśmy. Odkrycie działającego Boga prowadzi do wsłuchiwania się w Niego, odkrycia Jego miłości i pragnienia pójścia za Nim, złożenia swego życia z ufnością w Jego ręce - czyli do ewangelicznego ubóstwa.

  1. Ta przedstawiona kolejność powinna być dobrze zapamiętana. Pragnienie ewangelicznego ubóstwa nie jest owocem decyzji i wysiłku człowieka, ale jest zaproszeniem Jezusa. "Robienie się ubogim" na siłę staje się tylko powodem jeszcze większego wewnętrznego nieuporządkowania, bo jest wychodzeniem ze świata naturalnych potrzeb (patrz: spotkanie Kontemplatywny w działaniu) do nikąd, do duchowej pustyni.

Dlatego św. Ignacy Loyola, wrażliwy na działanie Boga w człowieku, stwierdza, aby dający Ćwiczenia Duchowne nie nakłaniał rekolektanta do "ubóstwa lub jakiegoś innego przyrzeczenia", ale zachęca do wsłuchiwania się w wezwanie Chrystusa, "aby sam Stwórca i Pan udzielał się duszy sobie oddanej i ogarniał ją ku swej miłości i chwale, a także przysposabiał ją ku tej drodze, na której będzie mogła Mu lepiej służyć" (ĆD, 15). Ewangeliczne ubóstwo jest więc odpowiedzią ucznia na wezwanie Mistrza do naśladowania Go w Jego ubogim życiu.

  1. Nasze rozważania o ewangelicznym ubóstwie muszą mieć także tę odpowiednią kolejność. Dzisiaj chcemy spotkać się z Jezusem na modlitwie, medytacji, wsłuchać się w Jego zaproszenie, a dopiero potem będziemy przyglądać się, czy i jak należy konkretnie reformować swoje życie.

Podkładem do medytacji będzie fragment Ewangelii o bogatym młodzieńcu.

Przeczytać: Mk 10, 17-22

Do ostatnich przeczytanych tu zdań należy dodać pewien wstępny komentarz, aby to rozważanie przyniosło lepszy owoc dla naszego konkretnego życia. Jezus zaprasza młodzieńca, aby sprzedał, co posiada (Mt) (co ma (Mk)), a będzie miał skarb w niebie, czyli u Boga. Stanie się ewangelicznie ubogi. Jest to wezwanie do tego, aby nie posiadać nic, co by było pierwsze, przed Bogiem, co by uniemożliwiało pełne pójście za Nim. Młodzieniec miał jednak wiele posiadłości, czyli tego, co posiadał, co było jego własne i nienaruszalne. Sprzedanie mojego posiadania nigdy nie jest celem samym w sobie. Zawsze na horyzoncie musi być drugi człowiek (i rozdaj ubogim) oraz Bóg (i chodź za Mną).

  1. Zobaczmy, co posiadamy. Nie tylko samochód, mieszkanie, ulubione przedmioty, pamiątki, pieniądze - chociaż niewątpliwie o to także chodzi. Ale może chodzi też o pozycję w środowisku pracy, wypracowane "dobre układy" wśród znajomych, może stanowisko - czy gdyby pojawiła się kolizja z wymogami Ewangelii i Jezus powiedziałby: zostaw to i pójdź za Mną, poszedłbym?

Może ktoś się cieszy i myśli: nie mam na szczęście żadnego specjalnego stanowiska, z którego musiałbym zrezygnować. Ale może to ciepłe, spokojne gniazdko na ziemi jest tym, co jest moją posiadłością? Gdybym miał propozycję objęcia jakiegoś odpowiedzialnego stanowiska, a to - tak jest zazwyczaj - wiąże się z akceptacją od jednych, a nieakceptacją, krytyką i obmową od drugich... czy zostawiłbym moje bezpieczne "ciepełko" i podjąłbym to zadanie? Czy poszedłbym za Jezusem, który był oskarżony i wydany w ręce oprawców? Czy zdecydowałbym się kroczyć za Jezusem, który nie miał nawet takiego gniazdka jak ptaki i lisy, gdzie by mógł głowę skłonić?

A może warto spojrzeć na swoje przyzwyczajenia... na ulubione zajęcia... ulubione zakupy. Łatwo mi z nich rezygnować?

Jeszcze jedna ważna rzecz. Nie posiadanie nie jest równoznaczne z ubóstwem. Moim posiadaniem, posiadłością może być dążenie do awansu, do zaszczytów, do większej ilości pieniędzy. W pewien sposób cel posiadania, który mam przed sobą może być większą posiadłością i większym przywiązaniem niż to, co już mam. Wynika to stąd, że posiadając coś nie mam złudzeń - nie przynosi to pełni szczęścia. Marząc o czymś, mogę idealizować i nadawać temu czemuś większą wartość, niż prezentuje w rzeczywistości. I tu słuszne jest zdanie, że tyran posiadania ma najwięcej ofiar wśród biednych.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden obszar, do którego w kontekście "posiadłości" rzadko się zagląda. Każdy z nas ma pewne poglądy, częścią z nich dzielił się z innymi, zabezpieczał nimi, motywował i usprawiedliwiał swoje poczynania. Każdy chce, dla pewnego zdrowia psychicznego i spokoju wewnętrznego, aby jego poglądy były spójne, tworzyły jednolity front wobec zagrożeń. Rzadko jest tak - a może nigdy - że wszystkie poglądy człowieka są najlepsze (gdyby tak było, ludzie musieliby myśleć tak samo, a tak nie jest). Zwróćmy uwagę, jak trudno czasem zrezygnować z własnego zdania, zmienić je w trakcie rozmowy. Taka rezygnacja może być podważeniem mojej "nieomylności", racji, uderza w moją posiadłość. Bronimy swego zdania, czasem nie mając racji. Cóż za wielkie przywiązanie! Spójrzmy na kontakt z dziećmi lub podwładnymi. Zdarza się, że nasze rozwiązanie nie jest najlepsze. Łatwo się wycofać, przyznać do błędu? Zwłaszcza, gdy to dziecko lub podwładny ośmieli się mieć inne zdanie. A Jezus chce prawdy. Zostaw to, sprzedaj... i chodź za Mną!

To jeszcze nie koniec. Może najważniejsze posiadłości, których się kurczowo trzymamy są tu jeszcze nie nazwane? Może mam głęboki wewnętrzny problem, może nie mogę zaakceptować pewnych swych braków fizycznych, psychicznych, może noszę w sobie zranienia, często bardzo stare, lecz ciągle bolące... i nikomu o tym nie mówię. Trzymam to jak moją własność. Śpię na tym jak na złocie, które uwiera do krwi i bólu, ale jest tylko moje. Tu nie zajrzy żaden przyjaciel, znajomy, wspólnota... a nawet spowiednik. I tak nie zrozumieją - warczy mój pies wartowniczy. Sprzedaj to - mówi Jezus - znajdziesz dobrych, moich kupców, którzy za to kłujące złoto pomogą ci mieć skarb w niebie. A wtedy przyjdź i chodź za Mną! Niech z każdym z nas porozmawia teraz sam Jezus.

III. Refleksja indywidualna (10(wprowadzenie)+(40+10) min.)

Wprowadzenie pierwsze. Przeczytam raz lub więcej tekst, aby zapamiętać treść i kolejność zdarzeń. Tu: najpierw pytanie młodzieńca, odpowiedź Jezusa na temat przykazań, kolejna wypowiedź młodzieńca, propozycja Jezusa, reakcja.

Wprowadzenie drugie. Miejsce. Wyobrażę sobie miejsce w swoim domu, gdzie rozmawiam sam na sam z Bogiem. Może przed krzyżem, obrazem...

Wprowadzenie trzecie. Pomodlić się:

Proszę Cię, Boże, Panie mój, pomóż mi odkryć moje nieuporządkowane przywiązania,

które nie pozwalają mi oddać Ci w pełni mojego życia.

Pomóż mi odpowiedzieć na Twoje zaproszenie

i podążyć za Tobą, Bogiem kochającym i ubogim. Amen.

Zaczynamy (40 min.):

Punkt 1. W miejscu, które ustaliłem rozpoczynam rozmowę z Bogiem. Zaczynam od pytania, które postawił młodzieniec. Posłucham, jakie Jezus daje mi przykazania konieczne do zbawienia. Jezus mówi to dla mnie, dla mojego życia i moich czasów. Wezmę to do serca, bo to jest podstawa na życie wieczne.

[...]

Punkt 2. Chciałbym dla Jezusa zrobić coś więcej niż minimum, więc pytam dalej, czego mi jeszcze brakuje. Wówczas Jezus patrzy na mnie z miłością (zatrzymam się na tym spojrzeniu), na moje posiadłości... co widzi? Powędruję za Jego wzrokiem w moje przywiązania. Co mi Jezus pokazuje?

Będę tak oglądał obszar po obszarze ze świadomością ciągłego miłosnego spojrzenia Jezusa...

  • rzeczy materialne (także pamiątki, ulubione przedmioty)
  • relacje z innymi (pozycja, układy, moje "ciepełko")
  • przyzwyczajenia, ulubione zajęcia
  • pragnienia i cele ziemskie, do których dążę
  • moje stanowisko w dyskusjach i poglądy np. na wychowanie, itp.
  • Moje prywatne, tajne problemy i dylematy, do których nikogo nie dopuszczam.

Sprzedaj to... potem przyjdź i chodź za Mną!

[...] (bez pośpiechu)

Rozmowa końcowa. Porozmawiam o tych "posiadłościach" z Jezusem jak z miłującym Przyjacielem.

Refleksja po medytacji. (10 min.)

  • Co było najważniejsze? Zapiszę to.
  • Co mi przeszkadzało, co najbardziej odpowiadało i przybliżało do Boga?

IV. Dzielenie (po ok. 5-7 min., do 40 min.)

V. Modlitwa końcowa (15 min.)

  1. Chwila indywidualnej refleksji w ciszy
  • Za co szczególnie chcę podziękować?
  • Co było dla mnie łaską tego spotkania?
  • Jaka jest moja odpowiedż na to Bogu (postanowienie)?
  1. Wypowiedzenie tego, co najważniejsze, w modlitwie wspólnej.
  2. Prośba o pomoc w pójściu za postanowieniami i łaskami spotkania.
  3. Ojcze nasz.
Wspólnota Życia Chrześcijańskiego w Polsce
ul. Rakowiecka 61, 02-532 Warszawa
NIP: 5213137346, REGON: 017235359
tel.: +48 733 734 777
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
nr konta: 22 1020 1013 0000 0202 0328 6929