Materiały na spotkania dla prewspólnot.

Spis treści

Spotkanie 10

Kontemplatywny w działaniu

Cel: Zrozumienie pojęcia: kontemplatywny w działaniu. Silniejsze zwrócenie uwagi na żywą obecność Boga w moim życiu.

I. Modlitwa wstępna (ok. 15 min)

1. Znak krzyża.
2. Jaki był ten kończący się dzień:

  • jaka pogoda?
  • Jaka przyroda?

3. Gdzie byłem, kogo spotkałem?
4. Jakie dobro mnie spotkało?
5. Jakie talenty, umiejętności, części ciała służyły mi dzisiaj w ważnych wydarzeniach?
6. Co powiem teraz Bogu?
(...)
7. Chwała Ojcu.

II. Wprowadzenie: w oparciu o: Kontemplatywni w działaniu, Ladislas Orsy SI, WAM, 1992. (ok. 20-25 min.)

1. W ZO pojawia się określenie kontemplatywny w działaniu, które może nie być do końca jasne lub być błędnie rozumiane. Jak przekonamy się, mówiąc o kontemplatywnym w działaniu, dotykamy od innej strony tego, czego uczą ĆD.

2. W sformułowaniu kontemplatywny w działaniu kryje się aspekt statyczny - kto jest taką osobą, ale też ruch, w którym taka osoba się znajduje - aspekt dynamiczny.

Nie da się określić takiej osoby bez przedstawienia dynamiki jej rozwoju i działania. Toteż mówiąc o tym:

  • kto jest kontemplatywny,
  • kto jest w działaniu,
  • kto jest kontemplatywny w działaniu,

będziemy wskazywać raczej jak ktoś staje się kontemplatywny w działaniu.

3. Są pewne potoczne rozumienia słowa kontemplatywny. Może to być mnich, żyjący w odosobnieniu - wówczas myślimy o pewnym zewnętrznym stanie. Czasem nazywa się tak kogoś o typie marzycielskim, skłonnego do rozmyślań - wówczas myślimy o pewnym wewnętrznym usposobieniu. Gdy patrzymy, czym jest kontemplacja w ĆD, to widzimy, że jest to przyglądanie się Bogu i pewnym wydarzeniom z Jego życia w jak najpełniejszym wymiarze - staramy się oglądać to wszystko myślami tak, jakby się widziało, słyszało, czuło, itd. W tym kontekście, ktoś kontemplujący (nie kontemplatywny!) to ten, kto pilnie obserwuje opisane dzieła Boże, aby "pożytek jakiś z tego wyciągnąć", aby Pana bardziej poznać, a przez to mocniej pokochać.

4. W tradycji chrześcijańskiej kontemplatywny to ten, kto doświadcza w sobie, wyczuwa pewną transcendentną, świętą moc (spoza niego), która go pociąga do Chrystusa.

5. Jest to doświadczenie, które nie pobudza zmysłów, ani nie zadowala rozumu. To jest pewien nowy poziom, można to nazwać poruszeniem wewnętrznym, że działa we mnie coś więcej niż naturalne potrzeby, bodźce lub idee rozumowe. Ta nowa "energia" przychodzi do nas z jakiegoś zewnętrznego źródła, pociągając na s do celu ostatecznego, do zbawienia.

Można powiedzieć inaczej, akcentując bardziej wymiar osobowy, że osoba kontemplatywna w działaniu to ta, która jest świadoma obecności i mocy Pana w niej, i która kieruje się w życiu wzbudzanymi w niej poruszeniami. Ta świadomość jest raczej niejasna, odkrywana; tak jak apostołowie łowiący na jeziorze, powoli, niejasno odkrywali, że na brzegu stoi Pan. Zarzucili sieci, zobaczyli obfity połów, w wydarzeniu odkryli ślady Bożego działania, aż wreszcie Jan powiedział: to jest Pan.

Odkrycie tych wewnętrznych, Bożych poruszeń wcale nie musi przynieść szczęścia i spokoju. Czasem wręcz jest to bolesne, gdyż pragnienie zaspokajania potrzeb i świat zbudowany przez rozum mogą burzyć się przeciw tej nowo odkrytej sile. Ta nowa siła zaprasza do przekraczania siebie, serce opanowują nowe pragnienia.

6. Już tutaj widać, że osoba kontemplatywna raczej stara się śledzić to, co się w niej dzieje, niż zadowala się jednym odczuciem. Jest więc w ruchu. Jest to ruch polegający na wkraczaniu w życie coraz intensywniej. Chodzi o to, że człowiek żyje jakby na trzech poziomach:

  1. na poziomie tego, co spostrzegają i komunikują zmysły (poziom ograniczony),
  2. na poziomie tego, co przenika i rozumie umysł (również ograniczony),
  3. na poziomie nieograniczonym otwartym przez wiarę.

Intensywne życie, to otwarcie się na ten trzeci poziom, aby w całe życie wtargnęło światło i moc Boga.

7. Chociaż, zwłaszcza pierwsze dwa poziomy, wzajemnie się przenikają, to jednak (z pewnym przybliżeniem) można mówić o kimś, że zatrzymał się na poziomie A lub poszedł nieco dalej i zatrzymał się na poziomie B.

Zatrzymanie się na poziomie A to głębokie niedorozwinięcie osoby ludzkiej, ale coraz bardziej lansowane w dzisiejszym świecie. Mowa tu o człowieku, który jest więźniem nieustannych impulsów docierających z zewnętrznego świata, jest do nich przywiązany, czasem tak dalece, że pragnienie pójścia w głąb - choćby twórczego myślenia - osłabło w nim aż do całkowitego wygaśnięcia. Środki masowego przekazu w większości bazują na biernym odbiorze publiczności, rzadko zmuszają do krytycznego myślenia (nawet śmiech podstawiają, żeby ludzie wiedzieli, gdzie "jest" śmiesznie), nie zadają pytań twórczych (jedynie typu audio-tele), lecz raczej podają gotowe recepty, a już najmniej pragną wprowadzać człowieka na poziom wiary.

Tradycyjna ascetyka zmierzała do tego, aby wyzwolić się z niewoli tego pierwszego poziomu, poziomu zmysłów. I to było założenie dobre, ale czasem zapominano, że samo umartwienie nie da wyzwolenia. Trzeba zaproponować perspektywy rozumu i wiary, żeby człowiek miał gdzie z tego poziomu A się wyprowadzić. A jasne jest, że człowiek łatwo nie przeniesie się z tego, co wygodne, bezpieczne, pewne, "jak na dłoni".

Na szczęście wielu ludzi odkrywa fascynujący świat ludzkiej inteligencji (poziom B). Pójście w jego głębię jest pełniejszym ujawnieniem się człowieczeństwa, wierniejszym podobieństwem do obrazu Bożego. Jednak i tu są niebezpieczeństwa. Człowiek buduje sobie rozumem obraz świata, jego granice, tak, aby znów poczuć się bezpiecznie, aby pragnienia były osiągalne (chociaż dalsze i "mądrzejsze"). U jednych jest ten świat mniejszy, u innych większy - bez otwarcia się jednak na poziom wiary staje się więzieniem, gdyż człowiek z natury swojej tęskni do nieskończoności.

8. Odkrycie żyjącego Boga i Jego zaproszenia do wejścia w jeszcze bardziej fascynujący świat, świat wiary, może początkowo sprawić, że nasze zmysły i nasz rozum się pogubią. Dobrze wiemy, że rozum pewnych rzeczy "nie trawi", np. Tajemnicy Najświętszego Sakramentu, a jednak są to rzeczywistości działające, czynne, prawdziwe. Zmysły czasem wyrywają się do jednego, wiara pragnie czego innego. Stajemy w miejscu, gdzie Jezus patrzy na nas z miłością i mówi: wypłyń na głębię! A na głębinie: Odwagi, nie bójcie się! Ja jestem!

Bo podróż na głębię może wiązać się z różnymi dylematami. Można doświadczać odwagi, a jednocześnie strachu, wchodzić w głębszą relację z Bogiem, a z drugiej strony tracić przyjaciół, którzy nie mogą zrozumieć zmian, które się w człowieku dokonują.

Jednak po pewnym czasie światło i moc Boga sprawią, że i rozum i zmysły zaczną rozumieć się jakoś z tym, co rozpoznajemy jako wezwanie Boże, i za czym próbujemy podążać. To pełne sprzęgnięcie trzech poziomów sprawia, że taki człowiek jest solą ziemi - ma smak (nie jest mdły jak serial).

9. Człowiek w działaniu. Przede wszystkim uwolnijmy się od dwóch błędnych pojęć. Działanie nie jest czymś narzuconym z zewnątrz (nie tak, jak na ciało A działa siła F powodując jego ruch z prędkością v!). Działanie pochodzi z głębi człowieka. Przez działanie nie rozumiemy też tylko tego, co wielkie, dostrzegalne przez rzesze. Działanie to wszelkiego rodzaju twórcza aktywność, która jakoś ubogaca świat.

10. Działanie jest naprawdę aktem tworzenia. Przez nie człowiek wytwarza coś nowego, podobnego do swej wewnętrznej wizji i pragnienia (nie chodzi tylko o nowy przedmiot lecz również o nową jakość, np. przewijanie niemowlęcia przekształca "zasiusianą", nieprzyjemną dla dziecka rzeczywistość w stan lepszy i przyjemniejszy). Kiedy człowiek działa, staje się bardziej podobny do Boga, swego Stwórcy; w końcu został ulepiony na obraz Boży. Nie tylko nie ma nic złego w działaniu, ale brakowałoby czegoś człowiekowi, który nie byłby aktywny - obraz Boga, naszego Stwórcy, byłby w nim niepełny.

11 Ze względu na złożoność naszej natury, nasze działania mogą rodzić się na różnych poziomach.

  • Działanie może rodzić się z tego, co rodzą nasze zmysły bez pomocy refleksji i sądu rozumu oraz bez wpływu wiary. Może to być uczuciowa odpowiedź lub naśladowanie tego, co robią inni. Takie działanie jest mierne. Nie uruchamiając wszystkich swych głębi, człowiek nie jest w stanie stworzyć czegoś naprawdę nowego, wspanialszego.
  • Działanie oparte na rozumnym spojrzeniu i roztropnym sądzie jest już o wiele bardziej wartościowe. Chociaż może przynosić pożytek, rozwijać cywilizację (odkrycia, wynalazki), może nie nieść w sobie mądrości Bożej i nawet... prowadzić w złym kierunku.
  • Najcenniejsze jest działanie, które wypływa z głębi kontemplacji, z wrażliwego przeżywania obecności i mocy Pana. Oczywiście, musi być ono przebadane przez umysł i uwzględnić zmysły, ale rodzi się z łaski, a przez to wprzęga się w budowanie Królestwa Bożego.

12. Osoba kontemplatywna w działaniu to (kilka równoległych określeń):

  • aktywny chrześcijanin, to ten, który przyjmuje łaskę Bożą całym sobą i w kim łaska przynosi owoc ubogacający świat wokół niego;
  • osoba scalona, której wiarę potwierdzają czyny, a te czyny nie pochodzą ani z emocjonalnego odruchu, ani jedynie z ludzkiego rozsądku, ale z głębi, którą przenika Duch Boży;
  • osoba, która w czynach twórczego działania ujawnia obraz Stwórcy;
  • człowiek żyjący w świecie i wrażliwy na wszystko, co dzieje się wokół niego. Rozważa rozumem wszystkie wydarzenia i fakty i szuka woli Bożej. Jest wystarczająco wolny, aby zobaczyć nowe możliwości i odważny, aby powzięte decyzje wprowadzić w czyn. Jego konsekwencja jest owocem tego, że polega na Bogu, a nie tylko na sobie.

Człowiek kontemplatywny w działaniu stanowi jedność ze światem zewnętrznym, ponieważ dostosowuje się do rzeczywistości. Kocha fakty i realne możliwości. Pragnie współtworzyć Królestwo Boże w tym materialnym świecie, ponieważ nie da się tego po prostu robić gdzie indziej. Jest jednością w sobie, tworzy jedność z Bogiem, mając świadomość Jego obecności i mocy oraz przez szacunek dla Jego stworzeń.

13. A teraz na zakończenie odniesienie do dynamiki ĆD. W Ćwiczeniach właśnie chodzi o:

  • odkrycie Boga żywego i działającego w świecie,
  • odkrycie Jego miłości (mój grzech, Jego przebaczenie),
  • towarzyszenie Mu w wydarzeniach Jego życia, aby Go lepiej poznać, a przez to bardziej pokochać,
  • nauczenie się, jak poznawać, co jest na większą chwałę Bożą.

Człowiek w dynamice ĆD staje się kontemplatywny w działaniu.

III. Refleksja indywidualna (ok. 5 + 15 min.)

  1. Punkty do refleksji.
    1. Kiedy świadomie odkryłem w sobie ślady Bożego działania? Od kiedy zapragnąłem Go lepiej poznać? Kiedy Bóg nabrał dla mnie szczególnego znaczenia? Jakie to były wydarzenia, jakie towarzyszyły im przeżycia?
    2. Czy doświadczyłem kiedyś cierpienia, bolesnego zmagania, gdy postanowiłem wybrać wolę Bożą? Co było największą przeciwwagą dla pójścia za głosem Boga (relacje z innymi, zysk, itp.)? Jak się czułem, gdy dokonałem dobrego wyboru? A jak, gdy złego?
    3. Czy staram się rozeznawać wolę Bożą? Jak to wygląda w moim życiu?
  2. Refleksja

IV. Dzielenie (po ok. 5-7 min.; razem do ok. 40 min.)

V. Refleksja po dzieleniu (10-15 min.)

  1. Przeczytać modlitewnie Ps 139, 1-12.
  2. Jak odpowiem Bogu na Jego obecność przy mnie, również w tym momencie?

VI. Modlitwa na zakończenie - jako podsumowanie punktu V (ok. 10 min.)

  • Co powiem Bogu wobec wspólnoty?
  • Prośby o to, czego potrzebujemy, aby odważnie wybierać Boga w codziennym życiu.
  • Ojcze nasz.
Wspólnota Życia Chrześcijańskiego w Polsce
ul. Rakowiecka 61, 02-532 Warszawa
NIP: 5213137346, REGON: 017235359
tel.: +48 733 734 777
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
nr konta: 22 1020 1013 0000 0202 0328 6929