Może to, ze historia jezyka odzwierciedla też historię relacji, i że kobiety swojej tożsamości niekoniecznie powinny szukać tylko u współczesnych.
Może warto sięgnąć do historii biblijnej:
"Mężczyzna widząc kobietę nazywa ją po hebrajsku isza (2:23). Następuje tu gra słów. Hebrajskie słowo mężczyzna to isz. Słowo to niesie w sobie godność, szlachetność. Czasami jest tłumaczone jako książe, czy wojownik. Mężczyzna - isz wyraża swój szacunek wobec kobiety i rozpoznaje równość nazywając ją swoim imieniem - isza. Prawdziwy mężczyzna dba o godność kobiety. Nie walczy i nie konkuruje z nią. On ją wznacnia i chroni. Temat męskości jest o tyle ważny, że tylko wtedy, gdy mężczyzna jest mężczyzną, kobieta może się stać w pełni kobietą. Tylko wiedy, gdy jest isz, powstaje isza. Gdy mężczyzna dezerteruje, kobieta jest zmuszona wejść w jego rolę. Powoduje to wiele problemów. "
W języku polskim, wg prof. Miodka, do XVII w współczesną "kobietę" zastępowała "żena", która póżniej przekształciła się w "żonę"
Wysłany: Sro Lut 03, 2010 11:51 am
krystyna
Dołączył: 26 Lut 2006
Posty: 239
Natomiast "niewiasta", etymologicznie rzecz biorąc, oznacza kogoś o kim nic nie wiemy. Podobno do dzisiaj, na Śląsku mówi się tak na synową, czyli osobę nieznajomą, która weszła do rodziny.
Wysłany: Sro Lut 03, 2010 5:21 pm
Inka
Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 153
monika napisał:
Od dziś bedę używać słowa "niewiasta"
A ja czuję 100% kobietą
Może kiedyś uda mi się pogłaskać świnię, może poczuję w sobie zew tamtej pra-kobiety?
W zoo pogłaskałam kozę i daniela, okazało się, że są zaskakująco miękkie Może świnia też mnie czymś zaskoczy?
Na temat konotacji kobiety z osobą o nienjalepszym prowadzeniu nie wypowiadam się
_________________ Make a good thing better.
Mój Bóg i moje wszystko.
Wysłany: Sob Lut 13, 2010 6:25 pm
krystyna
Dołączył: 26 Lut 2006
Posty: 239
Co do świata zwierząt to ostatnio polubiłam mrówki, a to za sprawą lektury "Życia mrówek" Maurycego Maeterlincka. Oto co o nich pisz autor:
"W tym heroicznym matriarchacie każdy osobnik swoim oddaniem spełnia swój obowiązek ku pożytkowi wszystkich, jak gdyby społeczeństwo składało się z niego jednego. Inny jest tu środek ciężkości sumienia i szczęścia niż w naszym świecie. Spoczywa on nie na jednostce lecz tam, gdzie znajdzie się jedna komórka całości, której składnikiem jest dana jednostka."
A tak w ogóle to bardzo urocza książeczka i czyta się ją błyskawicznie .
Wysłany: Wto Lut 16, 2010 10:51 am
Inka
Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 153
krystyna napisał:
"W tym heroicznym matriarchacie każdy osobnik swoim oddaniem spełnia swój obowiązek ku pożytkowi wszystkich, jak gdyby społeczeństwo składało się z niego jednego.
No, i czy coś to nam przypomina? Dla mnie to model doskonałego chrześcijanina
Oczywiście, uprzedzę komentarz Moniki, , to nie wyczerpuje istoty chrześcijaństwa.
"W październiku 1995 r. Duszpasterstwo Akademickie KUL zapoczątkowało spotkania z cyklu „Duchowość Kobiety i Mężczyzny”. W wykładach poruszano temat przygotowania i dojrzewania do miłości i małżeństwa, przyglądano się różnicom i podobieństwom w reakcjach kobiet i mężczyzn, próbowano zrozumieć, co wpływa na rozwój osobowy młodego człowieka oraz co to znaczy być ojcem lub matką."
Wysłany: Wto Mar 09, 2010 1:11 am
ezer
Dołączył: 10 Wrz 2004
Posty: 266
"kobieta" była określeniem nieprzyzwoitym, a "dziwką" możne było czule nazwać swoją córkę... tylko w czasach Kochanowskiego
słowa zmieniają znaczenie.
ksiądz Wujek tłumaczył bodajże "iszę" jako "mężynę", bo z męża się wzięła
_________________ "przechodząc przez dolinę łez
przemieniają ją w źródło"
Ps 84,7
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 2 z 2Idź do strony Poprzedni1, 2