Tak działa Bóg (fragment książki)

PRZEKSZTAŁCENIE WE WSPÓLNOTĘ ŻYCIA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO: od roku 1948

Utworzenie federacji światowej

Ogłoszona jako prawo dla całego Kościoła, nowa Konstytucja adresowana była szczególnie do Sodalicji Mariańskich, do Sodalicji Mariańskich jako ruchu światowego. Wszędzie zadawano sobie to samo pytanie: co teraz mamy robić?

Spotkanie w Rzymie w 1950 roku

Pierwsza odpowiedź przychodzi od jezuitów. Następca ojca Ledóchow-skiego, ojciec Janssens uczynił to samo co jego poprzednik w roku 1922. Zwołuje międzynarodowe spotkanie jezuitów, organizowane przez Sekretariat Sodalicji. Spotkanie odbyło się w dniach od 15 do 22 kwietnia 1950 roku w Kurii Generalnej Jezuitów. Tym razem przybyło 71 ojców z 40 krajów. Uczestniczyłem w nim wraz z innym ojcem jako przedstawiciel Holandii. Spotkanie charakteryzowało się długimi dyskusjami nad różnorodnymi aspektami i elementami Sodalicji Mariańskich, ale było to także spotkanie za spokojne, co odzwierciedlało istniejący stan rzeczy, nie usiłujące dotrzeć do nowej inspiracji wypływającej z autentycznego źródła. Wszystko rozpatrywano w świetle reguł z roku 1910.

Po długiej prelekcji o zewnętrznych formach Sodalicji Mariańskich zapytałem dlaczego tak wiele czasu poświęcamy zagadnieniu, skoro wszyscy wiemy, że obecnie żadna forma zewnętrzna nie jest istotna dla Sodalicji Mariańskich. Cechą, która ją najbardziej wyróżniała była jej umiejętność i łatwość przystosowywania się do nowych czasów. Nie byłem przekonany czy „wszyscy” zgodni byli w tej kwestii. Jest rzeczą pewną, że nikt oprócz ojca Generała nie zareagował. Jego wypowiedź była niezwykle uprzejma, ale w kwestii form, stwierdził, że do pewnego stopnia pominąłem wagę zasad prawnych. Oczywiście koncepcja Sodalicji Mariańskich o. Janssensa różniła się od mojej.

Po spotkaniu w 1950 roku, istota pytania „co teraz mamy robić?”, pozostała bez odpowiedzi. Wszyscy zgadzali się co do tego, że nową konstytucję należy wprowadzić w czyn (o czym wiedziano jeszcze przed spotkaniem). Ale my nawet nie poruszyliśmy pytania „jak to czynić? Czy mamy skuteczne środki? Czy potrzebujemy nowych metod?”

Skądinąd rodziły się nowe pytania. Jezuici mieli swoje międzynarodowe spotkania, a co ze świeckimi? Czy tylko jezuici mogą reprezentować stowarzyszenie ludzi świeckich? Gdzie są reprezentanci świeckich? Gdzie jest miejsce w odpowiedzialności na poziomie światowym? Jaka jest ich opinia o Bis Saeculari, o odnowie, o nowych regułach i strukturach?

Po powrocie do Hagi byłem przytłoczony ogromem pracy w narodowym centrum: około 2000 grup prosiło o pomoc i inspiracje! Nie było oczywiście czasu na problemy międzynarodowe...

W kilka miesięcy później wezwał mnie mój prowincjał. Właśnie powrócił z kilkutygodniowej wizyty w Rzymie. Miał mi coś powiedzieć „w imieniu ojca Generała”. Nie byłem zaskoczony. Prowincjał, zwykle bardzo rozmowny, tym razem był trochę onieśmielony, „Robiłem wszystko, aby uratować ciebie, ale bez skutków”. Odpowiedziałem, że wszystko jest w porządku. Powiedział więc: „Ojciec Generał chce, abyś udał się do Rzymu i stanął na czele sekretariatu centralnego”. Nie mogłem uwierzyć, że to mam być ja. 19 lutego 1951 roku przybyłem do Rzymu.

Następnego dnia przyjął mnie ojciec Janssens. Żadnych aluzji o naszej wcześniejszej dyskusji, ale serdeczność i całkowite zaufanie: „Proszę, aby ojciec podróżował jak najwięcej; skończył się czas przesiadywania w domu”. Jednocześnie poprosił mnie o przygotowanie dla jezuitów instrukcji o Sodalicjach Mariańskich.

Po miesiącu instrukcja była gotowa. Przed rozpoczęciem mojej pierwszej podróży uważałem za pilne napisanie memorandum o konieczności przygotowań do utworzenia federacji światowej. Jakie były argumenty? Sekretariat nie wystarczy. Nigdy nie może on działać jako reprezentujący Sodalicje Mariańskie na poziomie światowym. Potrzebujemy ciało przedstawicielskie składające się z wykwalifikowanych ludzi świeckich i kapłanów. Świeccy winni wziąć odpowiedzialność w swoje ręce. I czy to będzie się nazywało unią światową, światową federacją czy światową wspólnotą nie jest najważniejsze. Istotne jest, aby zebrać ludzi, aby mogli oni wspólnie pracować, podejmować decyzje, wspólnie modlić się i współpracując z innymi służyć Kościołowi na poziomie światowym. Bez tych prostych, nowych struktur Sodalicje Mariańskie istniejące w licznych krajach, będą nadal nieobecne na poziomie światowym. Bez tej nowej unii Sodalicje Mariańskie nie mogą żyć zgodnie ze swoim powołaniem. Bez tej ciągłej komunikacji między odpowiedzialnymi było niemożliwe realizowanie odnowy Sodalicji Mariańskich jak tego pragnął papież Pius XII. W końcu federacja światowa była naturalną i logiczną konsekwencją istniejących już federacji narodowych i odpowiadałaby wymaganiom epoki, w której kontakty międzynarodowe szybko się rozwijały. Dlaczego mamy pozostawać w tyle?

Ojciec Janssens uważnie studiował memorandum, ale wciąż był nie-przekonany co do federacji. Omawialiśmy tę sprawę wiele razy, ale nie mogliśmy dojść do porozumienia. Główną trudnością dla ojca Generała było: jak pogodzić proponowaną CENTRALIZACJĘ z tradycyjną AUTONOMIĄ Sodalicji Mariańskich?

Ale na to można odpowiedzieć tak: daleka będzie od scentralizowania każda federacja powstała ze zjednoczenia dokonanego na zasadzie wolnego wyboru z elementów decentralizacji, i że każda autonomia jest zawsze ograniczona i względna, nigdy absolutna.

W tym czasie ojciec Janssens otrzymał inne ostre memorandum, przeciwko światowej federacji. Argumenty były tak słabe, że nie zwracał na nie uwagi. Przeciwnie, zachęcał mnie do kontynuowania działania, mówiąc: „lecz ja ciągle tego nie widzę”.

Spotkanie w Rzymie 1951 i w Barcelonie 1952

Pierwszy światowy kongres apostolstwa świeckich, który odbył się w październiku 1951 roku w Rzymie stał się okazją do ukazania potrzeby zjednoczenia na poziomie światowym. Mimo to, że Sodalicje Mariańskie były jednym z najstarszych ruchów apostolstwa świeckich, nie mogły być zaproszona na kongres, ponieważ nie istniały na poziomie światowym! I tylko dzięki uprzejmości i zrozumieniu organizatorów mogliśmy zaprosić dziesięciu członków i utworzyć naszą delegację międzynarodową. Kongres ten pozwolił też na zorganizowanie spotkania wszystkich członków Sodalicji Mariańskich, którzy w nim uczestniczyli. Znalazło się 15 osób wchodzących w skład różnych międzynarodowych delegacji. Wobec grupy 25 osób (2 księży, 4 jezuitów i 19 świeckich) wyjaśniłem pilną konieczność stałej współpracy na płaszczyźnie międzynarodowej. Wszyscy z tym się zgadzali, ale tylko jeden czy dwóch uczestników akceptowało formę federacji światowej. Idea była dla nich zbyt nowa i chcieli mieć więcej czasu na zastanowienie się.

W kilka dni później odbyłem następne spotkanie. Tym razem było 40 delegatów z 16 krajów. Z delegatami z Indii przybył kardynał Gracias z Bombaju. W swoim wystąpieniu podczas spotkania podkreślił potrzebę większej selektywności zgodnie z duchem Bis Saeculari. Na spotkaniu przyjęto jednomyślnie propozycje, aby zorganizować spotkanie członków Sodalicji Mariańskich przy okazji Kongresu Eucharystycznego w Barcelonie, w następnym roku (1952). Tam sprawa światowej federacji miała być ponownie przedyskutowana.

Na spotkaniu w Barcelonie, nie tylko wszyscy byli zgodni co do potrzeby utworzenia światowej federacji ale prosili sekretariat w Rzymie o przygotowanie Statutu „możliwie jak najprędzej” i przedstawienie go papieżowi Piusowi XII w celu zatwierdzenia. Zdecydowaną większość zgromadzonych tam osób stanowili studenci, członkowie znanej Sodalicji ojca Yerges. Grupa ta w roku 1947 zorganizowała międzynarodowy kongres. Uczestniczyłem w nim wraz z delegacją holenderską. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem dynamizmu tych młodych ludzi. Nic więc dziwnego, że dla nich było czymś oczywistym ustanowienie stałego międzynarodowego związku pomiędzy grupami na całym świecie.

Projekt Statutu rozesłano do wszystkich federacji narodowych i sekretariatów. W odpowiedzi większość zaaprobowała projekt Statutu, z bardzo nielicznymi poprawkami. Na początku 1953 roku projekt został przedstawiony Papieżowi. Jego pierwsza reakcja przyszła bardzo szybko: był ogromnie zadowolony i obiecywał wysłać list zatwierdzający. List datowany 2 lipca 1953 rozpoczyna następujące zdanie: Wszyscy, którzy znają naszą opinię o współczesnym apostolstwie, wiedzą także jak drogie są nam Sodalicje Mariańskie i jak bardzo jesteśmy zainteresowani ich nieustannym rozwojem duchowym.

List ten oficjalnie ustanowił utworzenie Federacji Światowej.

Był to rezultat naturalnego procesu wzrostu, połączenie istniejących rzeczywistości: federacji i wspólnot.

Federacja Światowa nie powstała w sposób sztuczny. Przeciwnie, zrodziła się w sposób naturalny. Stąd powinno się ją uważać bardziej jako organizm niż jako organizację. Swoje cele winna osiągać posiadając minimalne struktury, inspirowana przez maksimum ducha katolickiego. Żyjemy w okresie dużych problemów, ale często komplikujemy je przez nadmiar organizacji. Federacja Światowa musi być prosta, duch Naszej Pani jest skrajnie prosty (Reflections on the World Federation, General Council, Rome 1954).

13 kwietnia 1954 Pius XII mianuje arcybiskupa Józefa Gawlinę asystentem kościelnym Federacji Światowej. Biskup Gawlina był głównym kapelanem wojska polskiego podczas ostatniej wojny i przebywał na emigracji w Rzymie. Zmarł nagle w nocy 21 września 1964 roku, kiedy to przygotowywał swoje wystąpienie na Soborze Watykańskim II o obowiązkach biskupów. Był wielkim i wspaniałym przyjacielem, zawsze gotowym egzekwować to wszystko, o co go prosiliśmy. Silna osobowość, stanowczy i odważny, ale równocześnie przykład prostoty i pokory. Jego posługa Federacji nie dawała mu wiele powodów do radości, z pewnością nie zaszczyty, ale wiele pracy, kłopotów i cierpień.

17 czerwca 1965 roku papież Paweł VI jako jego następcę mianuje biskupa Renę Audet z Kanady.

Wspólnota Życia Chrześcijańskiego w Polsce
ul. Rakowiecka 61, 02-532 Warszawa
NIP: 5213137346, REGON: 017235359
tel.: +48 733 734 777
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
nr konta: 22 1020 1013 0000 0202 0328 6929